„PRZEZ CHWILĘ…”

PRZEZ CHWILĘ…
Autor: Paweł Kawałek
Rok powstania: 2023

I tyle po nas zostaje.
Ot, pudełeczko z popiołem.
Jak za skinieniem różdżki
Żyłem i… nagle zniknąłem.

Byłem, a teraz mnie nie ma.
Z dnia na dzień – bez litości.
Zostało imię, nazwisko.
Skończył się termin ważności.

Quo Vadis? – Dokąd podążam?
Sam tego naprawdę nie wiem.
Gdzie zobaczymy się kiedyś
– w piekle, czyśćcu czy w niebie?

Byłem tu zaledwie iskrą,
co miała wzniecać pożary.
Tliłem się, ale zbyt słabo,
spalając się przy tym cały.

Póki więc żyjesz – nie zaśpij.
Wszystko istnieje przez chwilę.
Czas pożyczamy od losu.
Jesteśmy. Gaśniemy.

Tyle…

KRAKOWIE, MÓJ KRAKOWIE…

KRAKOWIE, MÓJ KRAKOWIE…
Autor: Paweł Kawałek
Rok powstania: 2022

Krakowie, mój Krakowie,
Choć żyję, umieram w Tobie.
Dzień za dniem tak ucieka,
A ja bezradnie wciąż czekam.

Czekam aż coś się ruszy.
Czekam jak kania dżdżu w suszy.
Lecz mury Twe romantyczne
Są dla mnie zbyt hermetyczne.

Myślałem że będziesz miejscem
z którego ruszać się nie chcę.
Że żyjąc w Twoich progach,
łapię za nogi Boga.

Lecz teraz wiem, że gnuśnieję.
Więdnę mentalnie, wiotczeję.
Z roku na rok – wciąż usycham.
Radość z facjaty mej znika.

I choćbym się bardzo starał,
Dopada mnie dół i marazm.
Kiedy spoglądam na zdjęcia sprzed lat
– nie czuję szczęścia.

Żal mi tamtego siebie,
bo tamten ja jeszcze nie wie,
że będzie żył w klatce złudzeń.
Że będzie szło, jak po grudzie.

Starałem się, choć na próżno.
Co teraz? Czy nie jest za późno?
Podobno nie. Tak słyszałem.
Chcę wierzyć w to sercem całym.

I całym sercem, od nowa,
Nowego siebie zbudować.
Wrócić tam skąd się wziąłem.
Gdzie kiedyś chcę stać się popiołem.

„MAESTRO”

MAESTRO
Autor: Paweł Kawałek
Rok powstania: 2009 

Wiersz dedykowany dla Dyrygenta, Janusza Dąbrowskiego

Pomiędzy czernią i bielą klawiszy
– w oktawach, jest ukryty świat.
Jeżeli zechcesz, napewno usłyszysz
Jak magia dźwięków burzy ciszy ład.

To on – Maestro!
Za jego przyczyną, niesforne nuty znają miejsce swoje.
Pod opuszkami palców rodzą się i giną.
Raz brzmią donośnie,
Raz milkną pokornie.

Skinieniem dłoni rozpoczyna dzieło.
Wystarczy spojrzeć na dostojną postać.
Na jego jeden gest wszystko milknie.
On decyduje czy tak ma pozostać.

A kiedy gasną światła wielkiej sceny,
Gdy tylko ciszę słychać mezzoforte…
Maestro nadal żyje w świecie dźwięków,
bo jego życie jest jak piękny koncert.